حمّام – HAMMAM – siła letniego gorąca

Hammam to łaźnia parowa, która dotarła do świata arabskiego dzięki Rzymianom. W dużej części krajów świata arabsko-muzułmańskiego ten antyczny zwyczaj korzystania z publicznych łazienek twa do dziś. W każdym z nich w trochę odmiennej formie, jednak też w coraz większej symbiozie ze współczesnością.

Najbardziej popularny u nas jest hammam turecki, może dlatego, że do Turcji nam najbliżej i kulturowo i geograficznie. Hammam turecki to delikatne mizianie pod pierzyną gęstej piany. Ten bardzo przyjemny zabieg spa jest zaskakująco niepodobny do hammamu marokańskiego, który przypomina raczej mocne obdzieranie ze skóry, po którym jesteśmy zadziwiająco zrelaksowani i wypoczęci. Właśnie marokański rytuał hammamu zostanie tu bliżej opisany. Ale póki co – foto

Na zdjęciu widzimy arabskie kafle ceramiczne – często zdobiącą lokalne hamammy. Nie będzie w tym artykule zdjęcia samej łaźni z kilku powodów. Po pierwsze – jest to miejsce intymne, gdzie przebywa się prawie nago. Prawie, bo bardzo niegrzecznym jest w świecie arabsko muzułmańskim panoszenie się bez majtek. Warto o tym wiedzieć, jak chcecie odwiedzić łaźnię w którymś z krajów tego kręgu kulturowego.  Druga przyczyna dla której nie ma zdjęcia samej łaźni jest bardzo prozaiczna – panuje tam gorąca atmosfera, 30,40, 50 stopni celsjusza. I jest bardzo wilgotno. Wszelkie obiektywy w aparatach zostają natychmiastowo zaparowane. Mnóstwo zdjęć z hammamu można znaleźć w sieci, ale wierzcie mi- najczęściej są bardzo mało autentyczne. Hammam jest to jedno z nielicznych miejsc, których raczej nie da się dobrze sfotografować. To po prostu trzeba przeżyć.

Moje pierwsze zetknięcie z Marokiem było dość ekstatyczne, mocno przysłużyła się temu niewiedza na temat kraju, który postanowiłam odwiedzić tylko i wyłącznie z powodu tanich biletów lotniczych.  Istne „carte blanche” , które w spontaniczny i bardzo jaskrawy sposób zaczęło zapełniać się odczuciami, kolorami, zapachami i ludźmi. Było to 8 lat temu, od tej pory stałam się niejako uzależniona od regularnego bycia tam i oczywiście też od odwiedzania marokańskiego hammamu.

Essaouira

Zatem jak wygląda ten rytuał, który doskonale dba o skórę, odpręża i dystansuje do świata zewnętrznego?

Po kolei. Wchodzimy najpierw do pomieszczenia, gdzie pozbywamy się toreb i wierzchnich nakryć. Dobrze jest też w szafce przed wejściem do łaźni zostawić telefon, żeby nam nie przeszkadzał w relaksie. W kolejnym pomieszczeniu, już trochę cieplejszym, rozbieramy się do majtek. W niektórych, bardziej eleganckich hammamach dają nam jednorazowe majty z fizeliny, dzięki którym wyglądamy jak gladiator. Zatem ja zazwyczaj wybieram opcję – własne majtki, ale każdy robi jak mu dusza podpowiada. Następnie jesteśmy prowadzeni do sali, gdzie jest spora wilgoć, temperatura około 30-40 stopni Celsjusza. Widzimy tam mnóstwo zlewów z których płynie gorąca woda gromadzona w dużych baniakach. Mniejszymi wiaderkami woda, ciepła lub chłodniejsza, jest zaczerpywana w celu dokonania rytuału. Tam możemy spotkać więcej dam w podobnie wytwornym stroju jak nasz. Jeżeli jest to hammam tradycyjny – będzie w nim bardzo głośno, gdyż Marokanki wpadają tam najczęściej parami, czasami większymi grupami, żeby poplotkować. Jedna drugiej robi gommage – czyli peeling szorstką rękawicą kessa. Oczywiście obowiązuje absolutna rozdzielczość płci – panie i panowie w tej kulturze nie przebywają obok siebie nawet na weselach, a co dopiero w miejscach takiego obnażenia ciała i duszy  jak hammam. Zatem jeżeli jesteś kobietą na pewno trafisz do łaźni żeńskiej, a Twój partner możliwe że w sali obok będzie mógł korzystać z uroków hammamu męskiego. W bardziej ekskluzywnych hammamach macie przestrzeń całą dla siebie, ale… no cóż… to już nie jest to samo.

Wracając do zabiegu – największą zaletą hammamu jest fakt, że można (o ile nie masz przy sobie siostry lub mamy, która się na tym zna) skorzystać z pomocy łaziebnej. Jest to kobieta, która spędza pół życia w tym zaparowanym miejscu, w temperaturze od 30 do 50 stopni Celsjusza. Najczęściej łaziebnymi są proste, mówiące po berberyjsku kobiety, które są zmuszone pracować, żeby pomóc mężowi utrzymać liczną zapewne rodzinę. Średnio mają po troje, czworo dzieci i możliwe że też niemałe stadko wnuków, więc nieraz już w swoim życiu myły i tuliły dziecięce ciałka. I właśnie to jest ich największy atut. Wykonują swoją pracę z rozbrajającą, maminą, albo babciną starannością i … bezpretensjonalnością.  Używając gestów i uśmiechu sugerują nam, co mamy robić. A więc najpierw mamy położyć się na kamiennym stole, wszystkie przybory łaziebna powinna mieć ze sobą, więc naszym zadaniem jest jedynie wykonywanie jej poleceń. Zatem jak już leżymy na ciepłym kamiennym łożu najpierw wciera nam w ciało czarne mydło. Savon noir. Mydło z czarnej oliwki. https://ecobotox.com/product/czarne-mydlo/Ono jest wsmarowane w nasze ciało niczym balsam, pani nas obsługująca może w pewnym momencie poprosić, żebyśmy podniosły rękę do góry, potem ją opuściły. To samo z kolejną ręką, potem mamy się obrócić i położyć na brzuchu, żeby troskliwa dłoń łaziebnej mogła się dostać we wszystkie zakamarki, które później będą czyszczone. Bo czarne mydło jeszcze nas nie myje, ono ma za zadanie przygotować naszą skórę do peelingu. Rozmiękcza naskórek, który za kilka minut z łatwością poda się gommage’owi.  Pozostajemy kila minut z tym cudownym kosmetykiem na ciele, a łaziebna ma chwilę czasu, żeby wyjść do chłodniejszego pomieszczenia i pooddychać rzadszym powietrzem, albo poplotkować z koleżanką. Im dłużej czarne mydło jest na naszej skórze, tym bardziej efektywny będzie peeling.

Po chwili łaziebna wraca i zaczyna się gommage. To jest klucz programu. Najpierw czarne mydło jest zmywane z naszego ciała letnią wodą, a potem…łaziebna nakłada na swoją dłoń mega szorstką rękawicę, która nosi nazwę kessa i zaczyna pocierać nią nasze ciało. https://ecobotox.com/product/rekawica-kessa/

Pierwsze odczucia nie są przyjemne, mamy dosłownie wrażenie bycia obdzieranymi ze skóry. I faktycznie tak jest, dzięki cudownym właściwościom czarnego mydła bardzo szybko widzimy pod rękawicą wałki martwego naskórka, które dzięki pracy łaziebnej zostały zrolowane z naszego ciała. Oczywiście bez przerywania łączności skóry. Po raz kolejny jesteśmy proszeni o to, żeby się położyć, już teraz wiemy miej więcej co nas czeka, zaczynamy się relaksować.. Łaziebna na tym etapie robi co może, żebyśmy byli zadowoleni, nagrodą za jej pracę są wałeczki skóry, które znajduje na spodzie rękawicy. Uwija się wokół naszego ciała jak wokół największego skarbu (którym z resztą jesteśmy: ), każdy fragment skóry chce dosięgnąć swoją troskliwością. Relaksujemy się. Bo gommage, mimo pewnego rodzaju brutalności, jest niezwykle przyjemnym zabiegiem… Jest to też niezwykle zdrowy masaż pobudzający krążenie, działający przeciwcellulitowo oraz głęboko odprężająco.

Jak już każdy fragment naszego ciała został dotknięty i wymasowany, łaziebna każe nam wstać żeby nas opłukać. Najczęściej po prostu wylewa na nas wiadro ciepłej wody, mocząc też przy okazji włosy, które za jakiś czas zostaną dokładnie wymyte. Ale jeszcze nie teraz, bo po płukaniu ciała z martwej skóry mamy znowu się położyć. Tym razem wcierana jest w nasze ciało glinka ghassoul, skarb marokańskiej ziemi. Przebogata w minerały skała spod Fezu https://ecobotox.com/product/glinka-ghassoul/

Po jakiejś chwili potrzebnej na to, żeby bogactwo mikroelementów i minerałów wchłonęło w nasze ciało, jesteśmy znowu na migi poproszeni, żeby wstać. Tym razem czas na mycie. Kobieta, w której ręce się oddaliśmy – bierze miękką tym razem gąbkę i obmywa nas dokładnie, produkując przy tym mnóstwo piany i suto polewając wodą. Ten fragment zabiegu przypomina trochę to, czego możemy doświadczyć w hammamie tureckim, tyle, że tam na leżąco, a tu na stojąco. Łaziebna myje nam także włosy, potem osusza nas ręcznikiem,  zawija troskliwie w szlafrok. Na głowie robi turban. I prowadzi do kolejnej sali, gdzie, aby dopełnić rytuału – możemy skorzystać z masażu olejem arganowym.

Po dwu godzinach spędzonych w hammamie mamy skórę jak niemowlak. Jesteśmy też niezwykle zrelaksowani i …śpiący. Dlatego dobrze jest po hammamie od razu wskoczyć w pierzyny.

Bsaha – jak mówią muzułmanie.

Niech rytuał hammamu siłą letniego gorąca (od tej frazy pochodzi to słowo w języku arabskim) dotyka wszystkich naszych zmysłów i zakamarków duszy.

slajd