W koronawirusa – relaksem!

Każdy z nas trochę inaczej podchodzi do tematu koronawirusa. Jedni martwią się o zdrowie swoje i bliskich. Inni o przyszłość rodziny i pieniądze. Jednak wszyscy jesteśmy zmuszeni do pozostania w domu. Zabunkrowania się. Przeczekania. Nie ma innego wyjścia. Póki co.

Niejeden aktywny człowiek – może zwariować w tych warunkach. Faktycznie – nie jest łatwo! Ale można ten czas drogie Panie i Panowie – wykorzystać na to, żeby zadbać o swoją urodę i przy okazji o psychikę. Bo nic tak humoru nie poprawia jak chwila relaksu – z racji pozamykanych gabinetów masażystów i saun – opcja idealna na dziś to domowe spa. Z Ecobotox oczywiście:)

Nie przeciągając opowiem Wam jak ja to robię. A robię to dobrze – wierzcie mi – co jak co, ale relaksować się to ja umiem. Zatem – pół godziny przed planowaną kąpielą  (najlepiej relaksować się w wannie, ale prysznic też daje radę) nakładam na skórę głowy  (tzw. skalp)  olejek z czarnuszki, a na włosy – olej arganowy. Szczególnie dbam o to, żeby starannie aplikować argan na końcówki włosów, bo im to bardzo dobrze robi. W miarę stosowania tej „maski” stają się mniej poszarpane i zdrowsze, a włosy w wyższych partiach – lepiej odżywione i w związku z tym bardziej błyszczące.  

Natomiast olej z czarnuszki siewnej – to czysta poezja. Lekarstwo, które może być stosowane także na zdrową skórę. Zalety tego specyfiku są niezliczone: czarnuszka eliminuje łupież , przez swoje odżywcze działanie przeciwdziała wypadaniu włosów i łysieniu. Dla osób szczęśliwie nie mających problemów tego typu – po prostu wyraźnie poprawia kondycję skóry na głowie tym samym poprawiając ogólny stan włosów.  

Oleje można trzymać na głowie pół godziny. W dobie koronawirusa, kiedy większość z nas pracuje z domu – nawet dłużej. W międzyczasie można posłuchać nowych doniesień dotyczących obostrzeń związanych z przemieszczaniem w dwuosobowych “grupach”. Można też coś ugotować, pomóc dzieciom w zdalnie zadawanych lekcjach. Można też poćwiczyć jogę lub wykonać kilka telefonów służbowych. Wszystko to z dobroczynnymi specyfikami penetrującymi wgłąb naszych włosów i skóry. W “normalnych” warunkach byłoby to mało możliwe – więc korzystajmy póki można.

Jak już uznamy, że oleje wystarczająco długo odżywiały nasze włosy – pora skierować nasze kroki do łazienki. To jest teraz moment dla nas. I tylko dla nas. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa. Odcinamy się od całego świata, relaksujemy się! Dla Pań, Panów mających wyrzuty sumienia z powodu takiego “leniuchowania” – pamiętajcie, że Wasz relaks wpłynie pozytywnie na całą rodzinę! Niedokarmiony karmiciel  – źle karmi! Więc czerpcie pełnymi garściami z tej chwili luksusu – teraz wszak macie na to czas. Pójdźcie na całość – możecie poustawiać w łazience świeczki, włączyć ulubioną muzykę. I luuuuuuz…

Zanim wejdziemy do wanny – przygotujmy maseczkę na twarz i dekolt. Zaserwujmy sobie Ecobotox w formie glinki ghassoul, która doskonale wzbogaca skórę w minerały, których brakuje przy przeciętnej, codziennej pielęgnacji. Gdyż oprócz witamin i kwasów nasza skóra potrzebuje także krzemu, magnezu, potasu, wapnia i żelaza. Wszystkie te składniki (i znacznie więcej) znajdziecie w glince pochodzącej z gór Atlasu wysokiego w Afryce Północnej. Podobnie jak olej arganowy – jest to produkt, który tylko i wyłącznie występuje w Maroku.

Ale do meritum sprawy- jak przygotować taką maseczke z glinki? Niewielką ilość proszku (około czubatą łyżeczkę) mieszamy z wodą lub hydrolatem (np. wodą różaną Ecobotox) i kapką oleju – arganowego lub z czarnuszką (które to oleje ciągle mamy na głowie i we włosach). Pamiętajmy o tym, żeby nie rozrabiać glinki w metalowych miseczkach, bo wchodzą w niepożadane reakcje z minerałami, które zawiera glinka. Najlepsze do tego są właśnie gliniane miski. Wszystkie składniki należy zmieszać – tak żeby uzyskać jednolitą papkę. I… odkładamy miseczkę gdzieś obok i wchodzimy do wanny!

Tam czeka nas kąpiel w aromatycznym olejku różanym. Kilka kropel dosłownie wystarczy, żebyśmy poczuły/li sie jak Kleopatra. Skóra po takiej kąpieli jest rozjaśniona, nasze myśli także, bo aromat różany działa uspokajająco – a to dość ważne w dzisiejszych czasach. A dodatkowo – olej ten jest naturalnym afrodyzjakiem;) Poza tym – olejek różany Ecobotox doskonale przygotowuje skórę na wchłonięcie kolejnych kosmetyków. A zapach naturalnego olejku z doliny Draa w Maroku jest po prostu bardzo, bardzo przyjemny.

Zatem leżymy w tej kąpieli z róż, z głośników sączy się muzyka, świeczki rozstawione dookoła przypominają nam o tych ekscytujących chwilach z dzieciństwa, kiedy wyłączano prąd (kto pamięta, ten pamięta) – przenosimy się zatem we wspomnieniach do dzieciństwa albo w jakieś bardzo przyjemne miejsce. Dajemy ciału i duszy odpocząć. Celebrujemy tę chwilę przez jakiś czas, dla każdego ten czas będzie inny. Im dłużej tym lepiej.

Następnie pora zająć się twarzą i włosami. Zanim nałożymy maseczkę z glinki – warto dobrze oczyścić skórę. Do wstępnego przemycia twarzy wacikiem polecam wodę różaną Ecobotox oraz coś spoza oferty sklepu: szczoteczkę do czyszczenia twarzy Foreo. Polecam ją, gdyż sama używam i jestem nią zachwycona. Oprócz czyszczenia także masuje skórę, co jak wiadomo wspaniale wpływa na cerę i mięśnie twarzy. Do masowania i czyszczenia twarzy szczoteczką polecam czarne mydło Ecobotox – doskonale przygotuje nam skórę przed nałożeniem maseczki z glinki.

Glinke ghassoul nakładami na twarz i szyję, z pominięciem okolic oczu. I czekamy. Gdy maseczka zacznie zasychać tworząc skorupowatą pokrywę – należy ją delikatnie acz skutecznie zwilżyć od zewnątrz – używając do tego wody albo hydrolatu. Czekamy aż ponownie zaschnie i… powtarzamy tę czynność do trzech razy.

W międzyczasie nakładamy na ciało – tam gdzie się da – czarne mydło Ecobotox. I rękawicą kessa masujemy. Po kolei – ramiona, piersi, stopy, łydki. Można też wstać na chwilę i wykonać antycellulitowy masaż ud i pośladków oraz brzucha. Próbujemy wykonać samodzielnie to, co odbywa się w marokańskich hammamach (tu polecam pierwszy tekst z tego bloga: hammam – siła letniego gorąca)

Przed ostatecznym spłukaniem glinki z twarzy – myjemy włosy. Dokładnie, bo olej mamy nie tylko we włosach, ale także na skalpie. Masujemy starannie głowę, żaden fragment ciała nie powinien zostać pominięty w czasie tej naszej cudownej kąpieli. Każdy paluszek, łokieć, pięta – zadbane i wymasowane! Spłukujemy dokładnie z ciała i włosów wszystkie specyfiki. I wyskakujemy z wanny. Najwyższy czas, bo do drzwi łazienki już ktoś się dobija – mąż, dziecko, pies. W rozgrzane, wytarte ręcznikiem ciało wmasowujemy olej arganowy. Na twarz nakładamy olej z opuncji. I już.

Wracamy do świata.

Aromat różanego olejku ciągnie się za nami ponętnie.

slajd